Raków pod Tomczykiem gra obiecująco ale i nie punktuje


Po odejściu Papszuna Raków stawia na ofensywę i młodych zawodników, ale wyniki w lidze pozostawiają wiele do życzenia. Czy Tomczyk zdąży ustabilizować zespół przed decydującą fazą sezonu?

16 marca 2026 Raków pod Tomczykiem gra obiecująco ale i nie punktuje
Michał Stawarz

Początek rundy wiosennej Rakowa Częstochowa nie należy do najlepszych. Aktualny wicemistrz Polski w tym roku w lidze ma zaledwie dwie wygrane w siedmiu rozegranych spotkaniach. Dyspozycja zespołu jest bardzo chwiejna, co znacznie utrudnia walkę o tytuł, a ten dla klubu jest priorytetem. Przed Rakowem jest jeszcze rewanżowe spotkanie w Lidze Konferencji, a także półfinał Pucharu Polski. Szanse na sukces wciąż są, jednak widać, że Łukasz Tomczyk jeszcze nie poukładał zespołu pod siebie. Czas wydaje się nie być sprzymierzeńcem, bo sezon zaczyna wchodzić w decydującą fazę. Czy pomimo problemów, jakie są w Częstochowie, Rakowowi uda się osiągnąć sukces na koniec sezonu?


Udostępnij na Udostępnij na

Kadencja Łukasza Tomczyka – Raków i jego nowa era po Papszunie

Obecny sezon pokazuje, że nawet tak dobrze zarządzane kluby jak Raków mogą mieć momenty prawdziwego rollercoastera. Sytuacja z Markiem Papszunem, który w pewnym momencie powiedział wprost, że chce zmienić otoczenie, była sporym szokiem w środowisku Rakowa. Oczywiste było, że klub miał pewną listę kandydatów na miejsce trenera Papszuna, ponieważ sam początek sezonu wskazywał na to, że przy ulicy Limanowskiego może dojść do dużych zmian. Jednak z racji tego, że sytuacja była nagła, Raków musiał działać natychmiast i tym samym bardzo szybko znalazł zastępstwo.

Okazał się nim Łukasz Tomczyk, który w tamtym czasie był trenerem Polonii Bytom. Pomimo wielu napięć na linii Papszun – Raków, ostatecznie strony doszły do porozumienia, a tym samym czas trenera Papszuna w Częstochowie ostatecznie dobiegł końca. Przed Tomczykiem pojawiła się spora szansa, bo nie ma co ukrywać Raków jest po prostu lepiej zorganizowanym klubem niż Polonia. Jednak wraz z tym pojawiła się także znacznie większa presja. Raków, pomimo bardzo słabego początku sezonu, nadal pozostawał w grze o najwyższe cele. Po rundzie jesiennej zajmował czwarte miejsce w tabeli, a gdyby tego było mało, był także siódmy w tabeli Ligi Konferencji i wciąż brał udział w Pucharze Polski.

Raków dokonał kilku zimowych wzmocnień, które mają być inwestycją w przyszłość, choć nie zabrakło także ruchów uzupełniających kadrę. Do klubu trafili tacy piłkarze jak Isak Brusberg ze Szwecji, który docelowo ma zastąpić Brunesa, oraz Paweł Dawidowicz. Ten drugi jest wielokrotnym reprezentantem Polski i ma za sobą kilka lat gry w Serie A. Dodatkowo z półrocznego wypożyczenia wrócił także Leonardo Rocha, który w tamtym czasie był w świetnej formie. Wydawało się, że pomimo problemów, jakie napotkał Raków w trakcie sezonu, ostatecznie uda się je zażegnać. Początek wiosny miał przynieść odświeżenie, które w tym klubie wydawało się potrzebne. Z czasem jednak okazało się, że proces adaptacji trenera Tomczyka musi potrwać nieco dłużej.

Gra dobra, ale wyniki już nie – początek Łukasza Tomczyka w Rakowie

Nie można odmówić Rakowowi tego, że za kadencji Łukasza Tomczyka ogląda się go lepiej niż w ostatnim okresie pracy Marka Papszuna. Mimo pewnych podobieństw między trenerami, w grze zespołu widać wyraźne zmiany. Raków jest teraz bardziej nastawiony na grę do przodu, przez co mecze z jego udziałem są ciekawsze i dostarczają więcej emocji. Drugą stroną medalu jest jednak to, że drużyna spod Jasnej Góry zaczęła tracić więcej goli. W tym sezonie zdarzało się to już wcześniej, jednak obecna sytuacja wydaje się bardziej niepokojąca. Nie dlatego, że zespół się nie rozwija, lecz dlatego, że sezon wchodzi w decydującą fazę sezonu. To właśnie teraz rozstrzyga się walka o mistrzostwo Polski, a tytuł jest dla Rakowa jednym z głównych celów, o czym wielokrotnie mówił sam właściciel klubu Michał Świerczewski.

Pierwsze trzy spotkania trenera Tomczyka zakończyły się dwoma remisami i jedną porażką. Wyniki mogły budzić obawy, choć paradoksalnie Raków w tych meczach prezentował się całkiem dobrze. Największym problemem była jednak skuteczność, a raczej jej brak i zamiast dziewięciu możliwych punktów drużyna zdobyła tylko dwa. W wyrównanej Ekstraklasie takie straty mogą mieć ogromne znaczenie w końcowym rozrachunku. Pierwsze zwycięstwo pod wodzą nowego trenera przyszło w domowym meczu z Bruk-Betem Termalicą. Paradoksalnie był to jeden z najsłabszych występów Rakowa tej wiosny, a goście postawili w Częstochowie bardzo trudne warunki. Ostatecznie jednak trzy punkty zostały przy Limanowskiego 83, choć nie zapoczątkowało to serii dobrych wyników.

Kolejne mecze przyniosły starcia z wymagającymi rywalami. Spotkanie z Lechem było prawdziwym widowiskiem i jednym z najbardziej emocjonujących meczów tego sezonu, jednak Raków przegrał przez błędy w defensywie i stratę czterech bramek. Znacznie lepiej drużyna zaprezentowała się przeciwko Pogoni Szczecin, całkowicie kontrolując przebieg spotkania, choć wynik 2:0 nie oddaje pełnej przewagi gospodarzy. Wyjazdowe spotkanie z Górnikiem ponownie obnażyło jednak największy problem zespołu (brak regularności). Raków popełniał proste błędy przy rozegraniu, a wszystkie trzy stracone gole padły po stratach na własnej połowie. Po dobrym początku drużyna szybko straciła pewność siebie i nie była już w stanie wrócić do swojego rytmu gry. Wiosenny Raków jak na razie można podsumować jednym słowem – loteria.

Zbigniew.H

Raków i jego gra w pucharach

W przypadku Rakowa możemy na razie opierać się tylko na dwóch spotkaniach pucharowych. Nie jest to duża próbka, jednak pozwala wyciągnąć pewne wnioski. Mecz z Avią w ćwierćfinale Pucharu Polski pokazał kilka problemów, które było widać już wcześniej w lidze. Jednym z nich może być fakt, że Raków nawet z dużo słabszym rywalem musi opierać swoją grę na systemie, który stosuje na co dzień. Z jednej strony jest to zrozumiałe, bo właśnie dzięki tej filozofii drużyna osiągnęła największe sukcesy w swojej historii. Z drugiej jednak strony może to momentami ograniczać zespół, szczególnie w meczach z rywalami o znacznie mniejszej jakości.

Nie chodzi oczywiście o lekceważenie Avii. Ponieważ jest to bardzo solidna drużyna, mimo że występuje w Betclic III lidze. Problem polega jednak na tym, że Raków swoją jakością i doświadczeniem powinien w takim meczu pokazać zdecydowanie więcej niż zwycięstwo wywalczone dopiero po 120 minutach gry. Najważniejszy był jednak awans i ten cel udało się osiągnąć. Na obecnym etapie rozgrywek pozostały już wyłącznie mocne zespoły. Półfinałowy mecz z rozpędzonym GKS-em Katowice zapowiada się bardzo wymagająco i walka o finał na pewno nie będzie łatwa. Mimo to właśnie w Pucharze Polski Raków może mieć największą szansę na sukces w tym sezonie. Nawet jeśli w drugiej parze półfinałowej znajdują się Górnik Zabrze i Zawisza Bydgoszcz to właśnie drużyna Łukasza Tomczyka ma najlepsze argumenty, aby powalczyć o końcowy triumf.

W europejskich pucharach zobaczyliśmy natomiast Raków bardziej przypominający swoją klasyczną wersję. Nie jest to zaskoczenie, bo Fiorentina to zespół wyraźnie mocniejszy od polskich klubów. Mimo porażki pierwszy mecz można jednak ocenić całkiem pozytywnie. Wynik pozostaje do odrobienia i wiele zależy od tego, jak Raków podejdzie do rewanżu. Fiorentina w poprzedniej rundzie miała duże problemy z Jagiellonią, mimo że pierwszy mecz wygrała 3:0. Atutem częstochowian będzie spotkanie rewanżowe rozegrane w Polsce. Mecz w Sosnowcu może dać Rakowowi szansę. Jednak defensywa musi wyglądać znacznie lepiej niż we Florencji, gdzie brak koncentracji kosztował stratę bramki w końcówce. Szansa na awans wciąż istnieje, ale aby ją wykorzystać, Raków będzie musiał rozegrać niemal perfekcyjne spotkanie.

Początkowa ocena pracy Łukasza Tomczyka w Rakowie

Na ten moment nie widzę dużych szans na mistrzostwo dla Rakowa, jednak nie wynika to ze złego wyboru trenera. Łukasz Tomczyk potrzebuje czasu, którego obecnie tak naprawdę nie ma. Otrzymał drużynę w połowie sezonu, niedługo po zamieszaniu związanym z odejściem Marka Papszuna. Dodatkowo wszelkie zmiany taktyczne są trudniejsze do wprowadzenia, ponieważ Raków przez lata w pełni opanował styl poprzedniego szkoleniowca. Widać jednak pewną myśl trenera w sposobie gry zespołu, choć nadal bardzo brakuje stabilności, która pozwoliłaby na regularne punktowanie w lidze. Nie oznacza to oczywiście, że z tym trenerem jest to niemożliwe. Tomczyk już w pracy w niższych ligach pokazywał, że potrafi dobrze przygotować zespół do trudnych wyzwań.

Ten sezon Ekstraklasy można jednak powoli uznać za stracony w kontekście walki o mistrzostwo. Nawet mimo niewielkiej straty punktowej trudno przypuszczać, aby Lech czy Jagiellonia pozwoliły Rakowowi odrobić dystans. Podium pozostaje jednak jak najbardziej realnym celem. Możliwe, że po przerwie reprezentacyjnej zobaczymy pełniejszy obraz pracy trenera Tomczyka, który będzie miał do dyspozycji więcej czasu treningowego z drużyną. Największą szansę na sukces Raków może mieć w Pucharze Polski. Ewentualne zwycięstwo w tych rozgrywkach mogłoby dać nowemu trenerowi bardzo dużo. Zarówno pod względem sportowym, jak i w budowaniu zaufania w zespole.

Na ten moment trener Tomczyk, mimo słabszych wyników, otrzymuje ode mnie ocenę 3+ w skali szkolnej. Jest to nota raczej na zachętę, jednak już teraz widać zmianę w sposobie gry Rakowa. Nowe podejście może być bardzo interesujące, jeśli trener dostanie jeszcze trochę czasu. Sam szkoleniowiec wydaje się również stawiać większy nacisk na rozwój młodych piłkarzy zamiast na sprowadzanie gotowych zawodników. Jest to pewna odmiana w stosunku do filozofii Marka Papszuna i możliwe, że właśnie przyszłe sezony okażą się kluczowe dla pracy Łukasza Tomczyka.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze